Łączna liczba wyświetleń

sobota, 23 listopada 2013

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 10

Justin POV:

Niewiem co się stało, pamiętam tylko jak Brad wbił mi nóż w brzuch , a potem straciłem przytomność. Powoli zacząłem się budzić, poczułem czyjeś usta na moich i otworzyłem powoli oczy. Zauważyłem Kate , która stała przy moim łóżku i płakała? Gdzie ja kurwa jestem. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i doszedłem do wniosku że jestem w szpitalu. Kurwa jak ja się tu znalazłem?! Pewnie to sprawa Kate ! Ugh co za głupia dziewczyna .
-Kate?
-Justin? O mój Boże! Tak się cieszę że żyjesz! Bałam się o ciebie.
Ostanie słowa wyszeptała, a ja zmarszczylem czoło. Czy ona na prawdę się o mnie bała ?. Dobra nieważne.
-Kate ! Czy to twoja sprawka że tutaj jestem?! Przecież jak policja się dowie to będziemy mieli przejebane !! Czy ty w ogóle myślisz za nim coś zrobisz ?! Masz w ogóle mózg ?! - wysyczałem wściekły,  a ona spojrzała na mnie , po czym sie rozpłakała i wybiegła z sali .
- kurwa - mruknąłem , może i byłem dla niej za ostry . Jaki ja jestem pojebany ! Właśnie straciłem dziewczynę do  które być może coś czuje. Do sali wszedł lekarz , zrobił mi kilka badań i powiedział że jak dobrze pójdzie to jutro wyjdę. Ja tylko skinąłem głową i zamknąłem oczy.

Kate POV:

Jak on mógł! To ja go ratuje a on sie na mnie drze ?! Co za dupek ! Nie wytrzymałam tam dłużej. Zapłakana wybieglam ze szpitala i poszłam do domu. Przed wejściem wzięłam wdech i wydech , otarlam łzy z policzków i otworzyłam drzwi.
-Jestem mamo - weszłam do środka zamykając za sobą drzwi , a mama mnie do siebie mocno przytuliła.
- Boże Kate ni ci nie jest ? Dlaczego nie odbierałaś telefonu ? Wiesz jak ja się martwiłam ?!
- mamo przepraszam. Najważniejsze jest to że już jestem i żyje okay ? A teraz czy mogę iść do siebie , bo jestem zmęczona.
- Tak idź się wykąpać i spać sie połóż, chyba że glodna jesteś.
-Nie dziękuję.
Uśmiechnęłam sie do mamy i poszłam do pokoju . Podeszłam do szafy i wyjelam z niej piżamę, po czym udałam sie do łazienki. Po dosyć długiej kąpieli wyszłam z łazienki i podeszłam do łóżka. Schylilam sie i wyciągnęłam pudełko z nowym Iphonem . Dobrze że dostałam go od mamy na wypadek gdyby ten co miałam zepsuł się  . Z spodenek wyjęłam kartę sim która zdążyłam schować, za nim Brad popsuł mi telefon. Wzięłam włożyłam kartę do Iphone'a i włączyłam go . Po włączeniu Odłożyłam go na szafkę i się położyłam do łóżka  , spojrzałam na zegarek, była 23:30 . Westchnęłam i nawet niewiem kiedy usnęłam.

_________________________________________________
Hej , chce was poinformować że mam dużo problemów i niewiem kiedy pojawi sie rozdział  11 . Jak będzie taka potrzeba to usunę tego bloga nawet. I sorka że rozdział jest nudny i krótki ale nie wiedziałam co pisać. :/ . Xoxo

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 9

Kate POV:

Na początku nie wiedziałam co sie dzieje, ale gdy światła się zapaliły w tym magazynie a przede mną stał Justin , ucieszyłam się strasznie na jego widok . Ciekawiło mnie kim on był że Brad i Lucas go tak nienawidzili . Jak się dowiedziałam ze Justin zabił dziewczynę Brada , myślałam że oczy to mi wyjdą na wierzch ! On zabił człowieka?! Kim on do cholery był! Wtedy setek myśli przechodziło przez moją głowę. Uwierzcie wtedy to ja miałam ochotę zabić Justina , że to właśnie przez niego tak cierpiałam. Kiedy Justin upadł na ziemie poraz drugi z powodu rany postrzałowej , szybko do niego podbieglam , ściągnęłam koszulkę i kazałam jemu żeby powstrzymał krwawienie . Tak jak kazałam , tak zrobił, a mnie złapał Lucas. Próbowałam się wyrywać, lecz on był silniejszy . Obserwowałam Justina jak wziął nóż który upuściłam i szedł w naszą stronę.
-Justin uważaj! -krzyczałam płacząc
-co?
-uważaj !!
Nie zdążyłam nic więcej powiedzieć bo Lucas zakrył mi usta dłonią. Piszczałam przez jego dłoń, a Justin się obrócił za siebie i wtedy Brad zatopił ostrze w jego brzuchu . Zaczęłam ryczeć , nie miałam na nic siły, chciałam tylko żeby Justin żył. Widziałam jak Brad się śmiał z tego co przed chwilą zrobił , a Justin upadł na ziemię trzymając się za krwawione miejsce . Wtedy Lucas rzucił też mnie na zemie.
-Słuchaj szmato ! Jeśli on się obudzi , to dobrze, ale teraz musi po cierpieć! Powinnaś ty tam leżeć . Ale widzę że jego śmierć cię bardziej  boli . Hahah to nie było w ogóle w moim planie , ale wyszło zajebiście .
-Ty dupku ! Zostaw go w spokoju i mnie tak samo ! Mścij się na innych .
-Dupku ?!
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Brad uderzył mnie w prawy policzek , łzy same mi leciały. A on i Lucas wyszli z magazynu . Szybko podbieglam do Justina i szukałam jego telefonu , bo mój popsuł Brad . Włożyłam rękę do keszeni jego spodni i wyjełam białego iPhone'a. Zadzwoniłam po pogotowie  , schowałam mu telefon spowrotem i czekałam aż ta kurewska karetka przyjedzie . Po 10 minutach usłyszałam jak ktoś staje przy magazynie , może to karetka . Oby nie było za późno!! Lekarze wbiegli do magazynu i szybko sprawdzili puls Justinowi .
-żyje, przynieś nosze !
Jeden z lekarzy pobiegł po nosze , a ja ucieszyłam się że on żyje, że go nie straciłam na zawsze .
-Panienko jak się nazywasz ? Co tutaj się wydarzyło?
-ym Katherina Cunis . Nie wiem dokładnie co tutaj się wydarzyło, mój przyjaciel zadzwonił do mnie żebym tutaj przyjechała. No a jak dotarłam na miejsce to on już leżał , więc szybko zadzwoniłam po was .
-czyżby? A tobie w takim razie co się stało?
-yyy... -nie skończyłam dokończyć bo lekarz wbiegł z noszami , a juz po chwili ja i Justin jechaliśmy w karetce . Lekarz znowu mnie się wypytywał o wszystko . Ale przecież nie mogłam powiedzieć prawdy . Udało mi się też jakoś załatwić żeby lekarz nie podał sprawy na policje . Mnie opatrzyli , nic mi nie było poważnego, gorzej z Justinem . W końcu dojechaliśmy do celu , lekarze szybko wybiegli z karetki a ja zaraz za nimi , wzieli Justina i razem z nimi oraz Justinem weszłam do szpitala . Musiałam czekać na korytarzu , a Justina zabrali do jakiejś sali . Nawet nie wiem kiedy ale usnełam tam , obudziła mnie jakaś pielęgniarka i powiedziała że z Justinem jest coraz lepiej a ja mam jechać do domu odpocząć, oczywiście zaprotestowałam temu i spytałam sie w jakiej sali leży. Odpowiedziała ze w 124 , szybko pobiegłam do windy i pojechałam na drugie piętro. Wbiegłam z windy jak poparzona i szukałam sali 124 . Biegłam przez korytarz i patrzyłam na numerki które były na drzwiach . W końcu znalazłam, wzięłam wdech , zamknęłam oczy na chwilę , poczym weszłam do sali . Kiedy zobaczyłam Justjna jak leżał tak niewinnie , miał coś wbite w rękę . Podeszłam bliżej a łzy leciały mi strumieniami , schylilam sie i złożyłam delikatny pocałunek na jego zimnych ustach .

__________________________________________________
Wiem rozdział nie jest dość ciekawy , ale ważne że w ogóle jest . Miałam go dodać wczoraj ale nie miałam czasu przepraszam :( .
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 8

Justin POV:

Kurwa , jebana karteczka nie Miała kiedy wylecieć! Biegłem za Kate , ale ktoś szybko ją wrzucił do furgonetki czarnej i odjechał z piskiem opon ! Jeżeli to Brad i Lucas to będą kłopoty . Teraz pewnie się zastanawiacie kim oni są. Więc kiedyś się przyjazniliśmy , ale od czasu kiedy wstąpiłem do gangu , wszystko się zmieniło . Pewnego dnia musiałem zabić dziewczynę Brada. I teraz on chce zabić Kate!! Muszę ją ratować jak najszybciej ! Kurwa oni pewnie muszą być w magazynie , tylko jak ja się tam dostanę. Ugh.. Co za pojebany świat!! Wskoczyłem na deskę Kate i szybko zacząłem jechać . Zanim tam "dojechałem" minęło 30min. Oby nie było za późno! Ja pierdole , nie mam broni , noża, kompletnie nic i jak ja się kurwa obronie ?! Jedynie została mi walka , dobrze że chodziłem na kickboxing , bo teraz on mi się przyda i to bardzo. Wbieglem do magazynu ale nikogo tam nie było , na dodatek światła były zgaszone . Odczekalem tam 3 minuty i ulyszalem cichy płacz. Możliwe ze to Kate ! Chciałem już biec na ratunek , gdy nagle światła się zapaliły , a przede mną stal Brad , Lucas i ....Kate . Była cała zapłakana, wystraszona i do tego miała rece związane , a z wątki leciała jej krew !! Te skurwiele ją pobili !!
-puść ją!! Ona nie jest moją dziewczyną żeby musiała teraz cierpieć !!
-haha chuj mnie to obchodzi kim ona dla ciebie jest , calowałeś się z nią i przytulałeś w parku wiec znajomą tylko twoją być też nie może !.
Spojrzałem na Kate widziałem w jej oczach strach , więc zacząłem biec w ich stronę , poczułem mocny ból w nodze , a po chwili leżałem na ziemi . Spojrzałem na nogę , ten skurwiel mnie postrzelił!!
-ty skuriwelu !! Kate obiecuje ci że nic się nie stanie tobie , nie płacz, proszę ..
Próbowałem wstać i za którymś razem udało mi się  . Syknąłem w bólu i powoli szedłem w ich stronę.
-Brad kurwa zostaw ją! Zabij mnie !
-haha nie Bieber , bo jeżeli zabije ją to ty będziesz bardziej cierpiał, a jeżeli zabije cię to nie bedzie zabawy .
Brad wyjął nóż i przyłożył go do szyji Kate
- Brad nie rób tego ! Zostaw ją!
-pamiętasz jak ja byłem w takiej sytuacji, kiedy to ty zabiłeś moją dziewczynę na moich oczach ?!! Pamiętasz!!!
-yeah pamiętam, ale ona to nie moja dziewczyna wiec puść ją!
-Nie !!
Brad już miał przejechać ostrzem po szyji Kate , ale ona kopnęła go mocno w jego czułe miejsce . Mądra Kate . Brad upadł na ziemię i jęczał z bólu  , a Kate szybko podbiegła do mnie.
-Nic ci nie jest?!
-Nie , ale tobie tak
Kate szybko pobiegła po nóż który leżał koło Brada i zaczęła jemu i Lucasowi tym nożem grozić.
-Kate uciekaj !! Szybko !! -chciałem biec i jej pomóc, ale z tą nogą nie miałem jak . Pierdolony ból!
-Kate wierze że ci się uda ! -syknąłem z bólu i ponowie upadłem na ziemie , na co Kate od razu do mnie podbiegła z łzami w oczach .
-Kate nie przejmuj się mną. Ratuj siebie .
-Nie!!
Nie wiedziałem o co jej chodzi . Kate zdjęła z siebie bluzkę ukazując jej śliczny czerwony stanik który podkreślał jej duży biust.
-Ubierz się !!
-Nie, zawiąż to sobie wokół rany ! szybko!
Nie zdążyła nic więcej powiedzieć bo Lucas ją złapał, widziałem jak się wyrywała, ale to na marne . Szybko rozerwalem koszulkę i ścisnąłem sobie ją na ranie , po czym wstałem , wziąłem nóż który Kate upuściła i ruszyłem jej na ratunek....

______________________________________________

Proszę o to rozdział 8 specjalnie dla Marty i Agaty <3 haha KOMENTOWAĆ

Rozdział 7

Kate POV:

Ta róża którą mi wręczył i to w jaki sposób mi się tłumaczył, było naprawdę słodkie. Postanowiłam że trochę się z nim zabawie, zaczęłam biec , a on mnie gonił , po chwili mnie złapał za biodra i obrócił ,tak ze teraz byłam z nim twarzą w twarz . Widziałam jak patrzy mi w oczy , niewiedziałam co powiedzieć, robić, wiec patrzyłam mu raz na usta a raz w oczy .
-ymm... -Kate kurde tylko na tyle cię stać!
-Nic już nie mów Kate- Justin , wyszeptał patrząc mi w oczy , a po chwili złączył nasze usta w pocałunku który z chęcią mu oddałam. Jego usta były takie miękkie. Justin pogłębił pocałunek, a ja oplotłam ręce wokół jego szyji żeby było mi wygodniej . Po kilku minutach oderwalismy się od siebie . Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam , a on zrobił tak samo .
-ym ... Przepraszam , nie powinnienem cię całować.
-Justin , nie przepraszaj , nie masz za co mnie przepraszać. Cieszę się że mnie pocałowałeś, też tego chciałam tak samo jak ty .
-serio?!!!! To znaczy serio?.
-hahah tak Justin , nie wiem czemu ale , muszę ci powiedzieć że coraz bardziej mi się podobasz . -uśmiechnełam się , a on mnie przytulił. Zauważyłam że coś mu wyleciało, jakaś karteczka . Schylilam się i mu ją sięgnęłam , przy okazji sprawdzając co tam było napisane. NUMER TELEFONU ?!
-Justin? Co to jest? -pokazałam mu karteczkę z numerem.
-numer telefonu , a co nie widać?
-tyle to widzę, ale kogo to numer ?
-ehh kiedy kupywalem ci róże, sprzedawczyni mi go zapisała i podała.
-aha , rozumiem no to zadzwoń do niej, na pewno na to czeka . - Było mi smutno trochę ale cóż tak już bywa . Spojrzałam na Justina i biegłam ile sił w nogach .
-Kate! Kate deska ! Poczekaj! -słyszałam jak mnie woła, lecz nie chciałam z nim gadać . Po chwili poczułam parę silnych rąk na moich ramionach , a potem ktoś mi zakrył usta i wrzucił do jakiejś furgonetki. Zaczęłam płakać, krzyczałam ale marne . Teraz żałuję że uciekłam od Justina . Boże czy oni mnie chcą zabić?! Kim oni w ogóle są!?!
-Kim wy jesteście? Dlaczego mnie porwaliscie ? Gdzie jedziemy ?
-zamknij ryj suko ! -krzyknął jakiś blondyn , przestraszyłam się i zaczęłam krzyczeć, od razu tego pożałowałam , mój policzek zaczął mnie strasznie piec . Czy ten gnojek mnie uderzył?!
-To bolało idioto!
-uuu pyskata haha. Zobaczymy czy będziesz taka jak już z tobą skończę.
Zrobiłam wielkie oczy , przełknęłam sline . Więc jednak oni chcą mnie zabić, ciekawe za co jak ja im nic nie zrobiłam.
-Dlaczego chcesz mnie zabić? -mówiłam płacząc
-Zapytaj się twojego chłopaka.
-ja nie mam chłopaka.
-To kim jest dla ciebie Bieber ?!
-Kto? Bieber?- udawałam że nie wiem o kogo chodzi
-nie udawaj głupiej kochanie . Chodzi mi o tego skurwiela Justina z którym się całowałaś w parku ! Kim on dla ciebie jest ?!
-T-t-to mój przyjaciel . Czemu ja tutaj siedzę a nie on jeżeli chodzi wam o niego.
-bo jeżeli ty zginiesz to on bedzie bardziej cierpiał haha.
-Proszę. Nie zabijacie mnie , chce wrócić do domu.
-Jak mi ciebie szkoda skarbie , a teraz koniec przejażdżki. . Brąd wyciągnij tą suke .
-co? - zrobiłam wielkie oczy , a po chwili poczułam jak ktoś mnie ciągnie za włosy bardzo mocno i rzuca na ziemię.......

_________________________________________________
Hejo. Ten rozdział. Dedykuje Marcie.S.  i  Agacie.Z.  Kocham was mordeczki !! Do następnego... Dużo się porobiło haha

CZYTASZ = KOMENTUJ
5 KOMENTARZY = NEXT

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 6

Justin POV:

Obudziłem się o 9:35 , przetarłem twarz dłońmi, poczyn wstałem leniwie z łóżka. Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej biały podkoszulek z jakimś nadrukiem , czerwoną bluzę i czarne spodnie z czerwonymi paskami przed kolanami (takie co miał w teledysku Lolly) . Z szuflady wyjąłem czyste bokserki i skarpetki , poczym poszedłem do łazienki. Zdjąłem bokserki i wrzuciłem je do kosza na pranie , potem wszedłem pod prysznic i zacząłem się kąpać. Po 30 min wyszedłem, owinąłem ręcznik wokół bioder , wytarłem lustro ręką bo zaparowalo , spojrzałem w nie i zrobiłem głupią mine heh. Wyjąłem z szuflady suszarkę , podłączyłem ją i zacząłem suszyć sobie włosy . Potem tylko je zaczesalem do góry i gotowe. Wziąłem jakieś dezodoranty i sie nimi wypsikalem , założyłem ubrania które wcześniej przygotowałem. Wyszedłem z łazienki  , podszedłem do komody i wziąłem mojego IPhone 'a do ręki żeby sprawdzić która godzina ,ale bardziej zdziwiło mnie to ze miałem wiadomość, szybko odblokowalem telefon i zobaczyłem od kogo . Wiadomość była od Kate , szybko ją odczytałem .

Od Kate:
"Hej , jeżeli chcesz możemy sie dziś spotkać o 13 w parku :)"

Zrobiłem wielkie oczy jak to przeczytałem, przecież wczoraj pisała że nie chce sie spotkać. Nie rozumiem jej . Ehh odpisałem jej i zeszłem do salonu. Na kanapie siedziało moje rodzeństwo, zastanawiałem sie gdzie jest moja mama. Usiadłem koło nich , cały czas pisząc z Kate .
-hej Justin zrobisz nam coś do jedzenia ?
-yyy co? Tak , zrobię wam śniadanie. - pożegnałem sie z Kate i poszedłem do kuchni . Zrobiłem im kanapki z czekoladą, a sobie płatki na mleku . Ja jestem najstarszy wiem jem najlepsze haha. Poszedłem do salonu i podałem im ich talerze , poczym zająłem sie jedzeniem swoich płatków. Po zjedzonym posiłku odniosłem wszystko do zmywarki . Spojrzałem na zegar była 11:30 , przewróciłem oczami i usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu , sprawdziłem kto to taki. Była to mama z zakupami , ehh czy ona nie ma co robić od samego rana tylko łazić po zakupy .
-Hej mamo , a ty juz na zakupach byłaś? Tak wcześnie ?- pomogłem jej zanieść zakupy do kuchni
-Hej synku , no zrobiłam już zakupy bo potem by były wielkie kolejki a wiesz jak ja nie lubię w nich stać - mama sie do mnie uśmiechnęła , a ja się zaśmiałem. Potem sie trochę wygłupiałem z rodzeństwem i tak jakoś ten czas leciał. O 12:10 poszedłem umyć zęby , popsikalem sie perfumami , poprawiłem włosy i zszedłem na dół, pożegnałem sie z mamą i rodzeństwem, ubrałem moje białe supry i wyszedłem z domu. Po drodze wszedłem jeszcze do kwiaciarni i kupiłem jedną wielką czerwoną róże, którą kazałem ozdobić, poczym zapłaciłem i sie uśmiechnąłem do sprzedawczyni , a ona wzięła kartkę i coś na niej zapisała i mi ją podała, zaśmiałem sie jak zobaczyłem na tej karteczce numer telefonu i wyszedłem z tej kwiaciarni. O 12:30 byłem na miejscu , tak wiem może i przed czasem ale lepiej być szybciej niż sie spóźnić. Po chwili przyszła też Kate , uśmiechnąłem sie do niej , lecz ona zmarszczyla brwi i zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głowy, a ja ją i wtedy wiedziałem o co jej chodzi , nie miałem deski tylko róże.
-Hej piękna, wiem że powinienem mieć deskorolkę ale....-chciałem dokończyć ale mi przerwała
-Hej Justin , nie musisz mi sie tłumaczyć, tylko to miała być lekcja jazdy na desce , a nie dawanie sobie kwiatków haha.
-Tak wiem, próbowałem ci to wytłumaczyć ale mi przerwałaś. Proszę to dal ciebie shawty - podałem jej róże, a ona się lekko zarumienila i wzięła ją ode mnie.
-Dziękuję , jest piękna
-Nie tak piękna jak ty hehe , to co pójdziemy gdzieś się przejść  ?
-Tak chodźmy , albo goń mnie
-co?-zmarszczylem czoło i zauważyłem że Kate ucieka w stronę fontanny , więc zacząłem ją gonić. Szybko biega muszę jej to przyznać, lecz nie ta tyle żebym jej nie złapał.
-Mam cię haha , i co teraz? - trzymałem ją za biodra i spojrzałem jej w oczy , widziałem że ona zerkała raz na moje usta ,a potem patrzyła mi w oczy .
-ym...
-Nic już nie mów Kate -wyszeptalem i złączyłem nasze usta razem . Po chwili ona odwazjemnila pocałunek, wiec go pogłębiłem , a ona oplotła swoje ręce wokół mojej szyji .

____________________________________________________________
No , no , no ale się porobiło haha Justin pocałował Kate bravoo , ciekawe co bedzie dalej . Może Justin ma jakiś sekret przed nią. , hmm ?? Haha kocham was wkurzać, sorka muszę żebyście byli cierpliwi tylko bo naprawdę zrobi sie gorąco. Kocham was xoxo
5 KOMENTARZY = NEXT

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 5

Kate Pov:

Po zjedzeniu kolacji , dostałam kolejnego smsa. Okazało się że ten numer należy do Justina ! Ale byłam na niego wściekła. Postanowiłam napisać jemu że odwołuje spotkanie , bo nawet jak bym chciała się uczyć jeździć na desce to bym nie myślała o tym , tylko o Nicku i jego zdradzie z jakąś suką. Wiem że pewnie on był smutny z tego powodu , albo się cieszył. Sama nie wiem . Wzięłam telefon do ręki , pożegnałam się z mamą i poszłam spać......... Obudziłam się o 9 rano , wstałam z łóżka, podeszłam do szafy i wyjelam z niej jakieś dresy i bokserkę, a z szuflady czystą bieliznę. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic , poczym ubralam się w wcześniej przygotowane ubrania. Wychodząc z łazienki wzięłam telefon i zeszłam do kuchni . Mojej mamy nie było w domu , pewnie poszła do pracy . Nalałam sobie do szklanki soku i poszłam do salonu. Wzięłam pilota od TV i go włączyłam, potem podeszłam do kina domowego i zrobiłam na głośność na MAX i po chwili w głośnikach leciało BRITNEY SPEARS - WORK BITCH , a ja zaczęłam tańczyć jak szalona . Chociaż miałam złamane serce to jakoś nie miałam ochoty na leżenie w łóżkuu całymi dniami jak kretynka . Wzięłam telefon i napisałam smsa do Jusa.

Do Justin:
"Hej , jeżeli chcesz to możemy się dzis spotkać o 13 w parku :) "

Po chwili czekania dostałam smsa

Od Justin:
"Hej, no okay ;) . Przy okazji opowiesz mi co się wczoraj stało"

Do Justin:
"yhym , może ci powiem , jeszcze nie wiem bo to tak jakby jest osobiste."

Od Justin:
"mi możesz zaufać, nikomu przecież tego nie powiem :D "

Do Justin :
" dobrze, zobaczę. Do zobaczenia potem , pa "

Od Justin :
"pa"

Uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon na stolik , wzięłam ściszyłam trochę muzykę i pobiegłam na górę do mojego pokoju , bo przecież nie pójdę tak ubrana heh. Podbiegłam do szafy i wyjełam z niej jeansowe spodenki z ćwiekami , do tego białą bokserkę z fioletowym napisem SWAG . Szybko to na siebie założyłam i poszłam do łazienki. Wyjelam malowidła i zrobiłam sobie lekki makijaż, założyłam biżuterię i się uczesalam Jeszcze tylko spryskałam się trochę perfumem i zeszlam do salonu . Spojrzałam na zegar była 11:30 . Przewrocilam oczami i weszłam na FB przez telefon , bo niechciało mi się włączać laptopa. Miałam jedno zaproszenie do grona znajomych od Justina Biebera. Zobaczyłam zdjęcie profilowe czy w ogóle tego kogoś znam , okazało się że to ten MÓJ  Justjn . Zaakceptowałam zaproszenie i wtedy  przyszła mi myśl skąd miał mój numer telefonu , pewnie z mojego profilu sobie spisał cwaniak . Wtedy zauważyłam ze Victoria jest dostępna, wiec sobie z nią popisałam. Zanim się zorientowałam była 12:30 . Boże przecież na 13 mam być w parku . Szybko się z nią pożegnałam , schowalam telefon , pobiegłam ubrać moje różowe conversy i wzięłam klucze oraz deskorolkę. Wyszłam z domu , zamykając go , a klucze schowalam do keszeni . Szłam dość szybko  po 35 minutach doszłam, zauważyłam że on już czekał na mnie . Ale zaraz , zaraz on czekał na mnie z różą w ręku i był bez deskorolki ?!.........

___________________________________________
Heeeeej ! Przepraszam że tak długo czekaliście na rozdział :( . Mam wrażenie że nikt tego nie czyta , możliwe że to już ostatni rozdział bo to nie ma sensu .
CZYTASZ - KOMENTUJ

wtorek, 5 listopada 2013

INFORMACJA !!

Hej kochani! Niestety to nie jest nowy rozdział , lecz informacja która jest bradzo ważna a mianowicie chodzi o to czy nie usunąć tego bloga , bo mam wrażenie że nikt go nie czyta :( . Kocham was <3